Czy Polsce potrzebny jest Rzecznik Osób z Niepełnosprawnościami? System, dane, pieniądze i odpowiedzialność państwa

Rodzina z dzieckiem na wózku inwalidzkim spaceruje po drewnianym mostku w parku – symbol codziennych wyzwań i potrzeby wsparcia

Debata o powołaniu Rzecznika Osób z Niepełnosprawnościami powraca w Polsce regularnie od kilku lat, jednak w ostatnim czasie wyraźnie nabrała tempa. Nie jest to dyskusja wyłącznie o nowym urzędzie czy kolejnym stanowisku w administracji publicznej. W rzeczywistości dotyczy ona fundamentalnego pytania: czy obecny system wsparcia osób z niepełnosprawnościami jest wystarczająco spójny, skuteczny i wrażliwy na potrzeby obywateli, których dotyczy?

Postulat powołania rzecznika zgłaszają zarówno organizacje społeczne, jak i rodzice dzieci z niepełnosprawnościami oraz część ekspertów zajmujących się polityką społeczną. W ich opinii problem nie sprowadza się wyłącznie do wysokości świadczeń. Chodzi o brak jednego, silnego podmiotu, który w sposób systemowy monitorowałby realizację praw tej grupy, reagował na nieprawidłowości i inicjował zmiany legislacyjne.

Skala zjawiska – 3,9 mln osób

Z danych GUS na 31 grudnia 2024 r. wynika, że w Polsce było 3,9 mln osób z ważnym orzeczeniem o niepełnosprawności. Oznacza to około 10,5% populacji kraju. W praktyce problem niepełnosprawności dotyczy więc nie marginalnej grupy, lecz milionów obywateli oraz ich rodzin.

Jeżeli uwzględnić także osoby bez formalnego orzeczenia, ale z trwałymi ograniczeniami zdrowotnymi, skala może być jeszcze większa. Dane te pokazują, że polityka wobec osób z niepełnosprawnościami nie jest wąskim zagadnieniem socjalnym, lecz jednym z kluczowych obszarów polityki publicznej.

Niepełnosprawność ma wymiar nie tylko medyczny, ale również społeczny i ekonomiczny. Oznacza zwiększone koszty życia, ograniczenia na rynku pracy, większą zależność od systemu ochrony zdrowia oraz wsparcia instytucjonalnego.

Ubóstwo i nierówności

Raport GUS „Zasięg ubóstwa ekonomicznego w Polsce w 2024 r.” wskazuje, że gospodarstwa domowe z osobą z niepełnosprawnością są bardziej narażone na trudności materialne niż przeciętne gospodarstwa w kraju (wyższe ryzyko ubóstwa niż średnia krajowa). Oznacza to wyższe ryzyko ubóstwa relatywnego i większą podatność na wstrząsy finansowe.

W praktyce oznacza to, że niepełnosprawność zwiększa prawdopodobieństwo znalezienia się w trudnej sytuacji ekonomicznej. Koszty rehabilitacji, leków, sprzętu medycznego czy dostosowania mieszkania często przekraczają możliwości budżetowe rodzin. Dodatkowo część opiekunów rezygnuje z pracy zawodowej, co obniża dochody gospodarstwa domowego.

Problem ten ma charakter strukturalny – nie wynika wyłącznie z indywidualnych decyzji, lecz z modelu organizacji systemu wsparcia.

Świadczenie wspierające – krok naprzód czy rozwiązanie połowiczne?

Jednym z najważniejszych elementów reform ostatnich lat było wprowadzenie świadczenia wspierającego. Mechanizm ten zakłada przyznawanie świadczenia bezpośrednio osobie z niepełnosprawnością, a nie jej opiekunowi, co ma wzmacniać podmiotowość i samodzielność beneficjenta.

Podstawowym warunkiem uzyskania świadczenia jest uzyskanie co najmniej 70 punktów w skali potrzeby wsparcia (zależnie od decyzji wojewódzkiego zespołu). Od 1 stycznia 2026 r. osoby z 70 punktami i wyżej w skali potrzeby wsparcia zyskały prawo do świadczenia, co poszerzyło krąg uprawnionych. Oceny dokonują wojewódzkie zespoły ds. orzekania o niepełnosprawności. Wysokość świadczenia jest powiązana procentowo z rentą socjalną i mieści się w przedziale od 40% do 220% jej wartości – w zależności od poziomu punktowego.

Z perspektywy legislacyjnej był to istotny krok naprzód.

Jednocześnie pojawiają się pytania o funkcjonowanie systemu punktowego. Krytycy wskazują na długi czas oczekiwania na decyzje, konieczność wielokrotnego kompletowania dokumentacji oraz niejednolitość praktyki orzeczniczej w różnych województwach. W praktyce to właśnie etap administracyjny bywa dla rodzin najbardziej obciążający.

System rozproszony między resortami

Polityka wobec osób z niepełnosprawnościami nie jest skupiona w jednym miejscu. Kompetencje są podzielone między Ministerstwo Zdrowia, Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej oraz samorządy terytorialne. Każdy z tych podmiotów odpowiada za inny fragment systemu – od rehabilitacji, przez świadczenia, po edukację czy usługi asystenckie.

Taki model powoduje, że odpowiedzialność za całość bywa rozmyta. W przypadku problemów obywatel często nie wie, do której instytucji powinien się zwrócić. Brakuje jednego centrum koordynacji, które monitorowałoby skuteczność całego systemu.

Właśnie w tym miejscu pojawia się argument zwolenników rzecznika: potrzebny jest podmiot, który nie będzie częścią resortowej struktury, lecz niezależnym organem stojącym na straży praw.

Kontekst protestów 2018–2019

Debata o rzeczniku nie pojawiła się w próżni. W latach 2018–2019 głośnym echem odbił się protest osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów w Sejmie. Wówczas opinia publiczna po raz pierwszy na taką skalę zetknęła się z problemem niskiego poziomu wsparcia oraz trudności administracyjnych.

Część postulatów z tamtego okresu została zrealizowana – wprowadzono nowe świadczenia, podniesiono niektóre kwoty, zapowiedziano reformę systemu orzecznictwa. Jednak organizacje społeczne wskazują, że wiele problemów pozostało aktualnych.

Dzisiejsza dyskusja o rzeczniku jest więc kontynuacją tamtych sporów, lecz w bardziej instytucjonalnym wymiarze.

Rzecznik – jakie kompetencje?

Zwolennicy nowej instytucji wskazują, że rzecznik powinien mieć prawo do:

  • opiniowania projektów ustaw i rozporządzeń,
  • występowania do organów administracji w sprawach indywidualnych,
  • monitorowania systemu orzecznictwa,
  • prowadzenia badań i analiz dotyczących sytuacji osób z niepełnosprawnościami,
  • inicjowanie procedur legislacyjnych.

Kluczowa byłaby niezależność tej instytucji – podobnie jak w przypadku Rzecznika Praw Obywatelskich.

Modele europejskie

W Europie funkcjonują różne modele ochrony praw osób z niepełnosprawnościami. W Szwecji działa Equality Ombudsman – urząd odpowiedzialny za przeciwdziałanie dyskryminacji, w tym ze względu na niepełnosprawność. W Irlandii Irish Human Rights and Equality Commission pełni funkcję krajowej instytucji praw człowieka i monitoruje realizację zobowiązań wynikających z konwencji międzynarodowych.

Nie wszędzie istnieje odrębny rzecznik dedykowany wyłącznie osobom z niepełnosprawnościami. Często funkcje te pełnią wyspecjalizowane departamenty w ramach instytucji praw człowieka. To pokazuje, że możliwe są różne rozwiązania – od modelu autonomicznego po wzmocnienie istniejących struktur.

Argumenty przeciw

Przeciwnicy powołania odrębnego rzecznika podnoszą przede wszystkim kwestie kosztów administracyjnych. Utworzenie nowego urzędu oznaczałoby konieczność finansowania jego zaplecza eksperckiego, biur regionalnych oraz obsługi prawnej.

Pojawia się również argument, że kompetencje rzecznika mogłyby pokrywać się z zadaniami Rzecznika Praw Obywatelskich. Zamiast tworzyć nową instytucję, można – zdaniem krytyków – wzmocnić istniejące struktury i zapewnić im większe zasoby.

To spór nie tylko o zakres praw, lecz także o model państwa: czy reagujemy poprzez tworzenie nowych instytucji, czy reformujemy istniejące.

Głos rodzin

Dla rodzin osób z niepełnosprawnościami debata instytucjonalna ma wymiar bardzo praktyczny. Każde opóźnienie decyzji, każda niejasność proceduralna czy każda zmiana przepisów oznacza realne konsekwencje w codziennym życiu.

Rodzice podkreślają, że kluczowa jest stabilność i przewidywalność systemu. Nie chodzi wyłącznie o wysokość świadczeń, lecz o poczucie bezpieczeństwa i pewność, że wsparcie nie zostanie nagle ograniczone.

Kierunki reform

W styczniu 2026 r., podczas posiedzenia Krajowej Rady Konsultacyjnej ds. Osób z Niepełnosprawnościami (27 stycznia), omawiano projekt ustawy o asystencji osobistej oraz inne zmiany, w tym system orzecznictwa, świadczenie wspierające oraz warsztaty terapii zajęciowej (WTZ). Reformy te mogą mieć istotne znaczenie dla jakości życia osób z niepełnosprawnościami.

Jednocześnie pozostaje pytanie, czy bez silnego, niezależnego organu monitorującego realizację praw możliwe będzie utrzymanie długofalowej spójności systemu.

Czy Polsce potrzebny jest rzecznik?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Z jednej strony istnieją argumenty za wzmocnieniem istniejących instytucji zamiast tworzenia nowych. Z drugiej – skala problemu (3,9 mln osób) oraz złożoność systemu wskazują, że obecny model może wymagać dodatkowego mechanizmu nadzoru.

Debata o rzeczniku jest w istocie debatą o odpowiedzialności państwa wobec obywateli, którzy z powodu ograniczeń zdrowotnych wymagają szczególnego wsparcia. Niezależnie od ostatecznej decyzji jedno jest pewne: system wsparcia osób z niepełnosprawnościami pozostaje jednym z kluczowych wyzwań polityki społecznej w Polsce.

Czy Polsce potrzebny jest Rzecznik Osób z Niepełnosprawnościami? To pytanie nadal pozostaje otwarte – i wymaga dalszej, pogłębionej dyskusji.

 


Źródła

Sekundy, które decydują o życiu. Policjanci, system i osoby z niepełnosprawnościami w ogniu zagrożenia

Pojazd służb ratunkowych podczas interwencji w warunkach silnego zadymienia

Policjanci ratujący z płonących mieszkań osoby z niepełnosprawnościami to bohaterowie dnia codziennego. Ich historie pokazują nie tylko indywidualną odwagę, ale też głębokie luki w systemie bezpieczeństwa, który wciąż nie chroni najsłabszych wystarczająco skutecznie.

Wstęp

Pożar nie daje drugiej szansy.

Nie negocjuje, nie czeka, nie bierze pod uwagę wieku, sprawności ani sytuacji życiowej człowieka. Dla większości osób oznacza nagły chaos, strach i dezorientację.

Dla osób z niepełnosprawnościami pożar bardzo często oznacza całkowitą bezradność. W takich chwilach granica między życiem a śmiercią wyznaczana jest nie minutami, lecz sekundami.

Właśnie dlatego tak silnie poruszają historie, które w ostatnich latach coraz częściej pojawiają się w mediach. Policjanci, którzy jako pierwsi docierają na miejsce pożaru, bez wahania wchodzą w zadymione mieszkania, aby wynieść z nich osoby niepełnosprawne, starsze lub chore – ludzi, którzy nie mają żadnych szans na samodzielną ewakuację.

Te zdarzenia są jednocześnie dowodem odwagi jednostek oraz ostrzeżeniem, że system bezpieczeństwa wciąż nie chroni najsłabszych wystarczająco skutecznie.

Akcje ratunkowe, które obiegły Polskę

W jednym z głośnych przypadków, szeroko opisywanym przez media ogólnopolskie i lokalne, policjanci jako pierwsi dotarli do budynku objętego pożarem. Wewnątrz znajdował się niepełnosprawny mężczyzna poruszający się na wózku, który nie był w stanie samodzielnie opuścić mieszkania. Silne zadymienie sprawiało, że każda chwila zwłoki mogła zakończyć się tragedią.

Funkcjonariusze, mimo braku sprzętu ochronnego, zdecydowali się wejść do środka. Odnaleźli mężczyznę i fizycznie wynieśli go na zewnątrz, jeszcze przed przybyciem straży pożarnej. Dzięki tej reakcji nikt nie odniósł obrażeń, a sytuacja została opanowana.

Kilka dni później bardzo podobny scenariusz rozegrał się w innym mieście. Najpierw odgłos wybuchu, potem dym wydobywający się z budynku mieszkalnego. W środku – osoba leżąca, niepełnosprawna, całkowicie zależna od pomocy innych. I ponownie: policjanci na miejscu jako pierwsi, szybka decyzja, wejście do zadymionego wnętrza, ewakuacja.

Te wydarzenia nie są wyjątkami. Są częścią większego zjawiska, które powtarza się w różnych regionach kraju.

Dlaczego osoby z niepełnosprawnościami są najbardziej zagrożone

Pożar jest zagrożeniem dla każdego, ale jego skutki nie rozkładają się równo. Osoby z niepełnosprawnościami znajdują się w grupie najwyższego ryzyka. Ograniczona mobilność sprawia, że szybkie opuszczenie mieszkania bywa niemożliwe. Bariery architektoniczne – wąskie klatki schodowe, brak wind, wysokie progi – zamieniają budynki w pułapki. Dym działa szybciej niż ogień, prowadząc do utraty przytomności w ciągu minut.

Policjant w roli ratownika

W powszechnym wyobrażeniu policjant to funkcjonariusz od prawa i kontroli. Tymczasem w praktyce bardzo często to on jest pierwszą osobą, która dociera na miejsce zdarzenia losowego. Radiowozy są w terenie przez całą dobę, a czas reakcji bywa krótszy niż w przypadku innych służb. Gdy policjant jest pierwszy, to od jego decyzji zależy ludzkie życie.

Bohaterstwo kontra system

Nie bohaterstwo, lecz system

Każda taka akcja kończy się falą uznania. Media piszą o bohaterstwie, społeczeństwo dziękuje. Ale rodzi się też pytanie: czy bezpieczeństwo osób z niepełnosprawnościami powinno zależeć od heroizmu jednostek? Jeżeli ratunek osoby na wózku z płonącego mieszkania jest możliwy tylko dlatego, że ktoś zaryzykował własne zdrowie, oznacza to, że system zawiódł wcześniej.

Systemowe luki ujawniane przez pożary

Luki w prawie, które kosztują życie

Pożary brutalnie obnażają słabości systemu ochrony osób z niepełnosprawnościami. Brakuje realnych planów ewakuacji, dostosowanych do konkretnych mieszkańców i faktycznych warunków budynków.

W wielu przypadkach dokumenty istnieją jedynie formalnie. Są nieaktualne, ogólnikowe i nie uwzględniają osób, które nie są w stanie poruszać się samodzielnie. W chwili zagrożenia nikt nie wie, kto powinien pomóc, w jaki sposób i przy użyciu jakich środków.

Problemem pozostaje infrastruktura. Brak wind ewakuacyjnych, wąskie klatki schodowe i bariery architektoniczne sprawiają, że osoba z niepełnosprawnością już na starcie znajduje się w sytuacji bez wyjścia.

System zawodzi nie dlatego, że brakuje odwagi u ludzi, lecz dlatego, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo nie została rozłożona w sposób realny i sprawdzalny.

Współpraca służb: sukces mimo ryzyka

W opisywanych akcjach kluczowa była współpraca policji i Państwowej Straży Pożarnej. Strażacy dysponują sprzętem i szkoleniem, ale to policjanci często wypełniają lukę czasową pomiędzy zgłoszeniem a przyjazdem jednostek gaśniczych. Nie powinno to być normą. Każda taka interwencja to ogromne ryzyko także dla ratowników.

Perspektywa osób z niepełnosprawnościami

Dla wielu osób z niepełnosprawnościami opisywane historie nie są medialną sensacją, lecz potwierdzeniem codziennych obaw. Żyją w miejscach, z których nie ma realnej drogi ucieczki w sytuacji pożaru.

„Najbardziej boję się tego, że nie zdążę nawet otworzyć drzwi” – mówi jedna z osób poruszających się na wózku, mieszkająca w starej kamienicy bez windy. – „Wiem, że w razie pożaru wszystko zależy od tego, czy ktoś zdąży mi pomóc”.

To poczucie braku kontroli ma realne konsekwencje psychologiczne. Ogranicza samodzielność i wpływa na decyzje życiowe. Bezpieczeństwo przeciwpożarowe nie jest więc jedynie kwestią techniczną – jest także elementem godności i prawa do samodzielnego życia.

Polska i świat: problem ponad granicami

Podobne zdarzenia miały miejsce w wielu miastach w Polsce i na świecie. Statystyki pokazują, że osoby z niepełnosprawnościami giną w pożarach częściej niż reszta społeczeństwa. W niektórych krajach wprowadzono obowiązek indywidualnych planów ewakuacji dla osób wymagających wsparcia. W Polsce takie rozwiązania wciąż należą do rzadkości.

Co można i trzeba zmienić

Co robią inni – lekcja z Europy

Sprawdzone rozwiązania z innych krajów

W niektórych państwach europejskich problem bezpieczeństwa osób z niepełnosprawnościami potraktowano w sposób bardziej systemowy. W Wielkiej Brytanii funkcjonują dobrowolne rejestry osób wymagających wsparcia w sytuacjach kryzysowych, dzięki którym służby ratunkowe wiedzą, gdzie mogą znajdować się osoby o ograniczonej mobilności.

Podobne rozwiązania stosowane są w Norwegii, gdzie lokalne samorządy we współpracy ze strażą pożarną przygotowują indywidualne plany ewakuacji dla mieszkańców wymagających pomocy. Kluczowe jest tu połączenie danych, infrastruktury i regularnych ćwiczeń.

Doświadczenia tych krajów pokazują, że bezpieczeństwo nie musi opierać się na improwizacji ani heroizmie jednostek.

Jeżeli potraktujemy te historie nie tylko jako wzruszające przykłady odwagi, ale jako sygnał ostrzegawczy, wnioski są jasne. Potrzebna jest prewencja, dostosowanie budynków, realne procedury i odpowiedzialność systemowa. Państwo i samorządy nie mogą poprzestawać na chwaleniu bohaterów po fakcie.

Historie policjantów wynoszących osoby niepełnosprawne z płonących budynków pokazują najlepsze cechy ludzkiej solidarności. Jednocześnie przypominają, że prawdziwym sukcesem nie będzie kolejny medal czy artykuł o bohaterstwie, lecz moment, w którym każda osoba – niezależnie od sprawności – będzie miała realną, bezpieczną drogę ewakuacji, zanim ogień pojawi się w jej życiu.

Państwo, samorządy i odpowiedzialność za bezpieczeństwo

Rozszerzając perspektywę, nie sposób pominąć roli państwa i samorządów w systemowym zapewnianiu bezpieczeństwa osobom z niepełnosprawnościami. Prawo budowlane, przepisy przeciwpożarowe oraz regulacje dotyczące dostępności przestrzeni publicznej funkcjonują w Polsce równolegle, ale bardzo często nie spotykają się w praktyce. O ile nowe inwestycje teoretycznie muszą uwzględniać potrzeby osób z ograniczoną mobilnością, o tyle starsze zasoby mieszkaniowe pozostają poza realną kontrolą. Samorządy nierzadko nie posiadają nawet pełnych danych o tym, gdzie mieszkają osoby wymagające pomocy w ewakuacji.

Brak takich informacji oznacza, że w chwili kryzysu służby działają w ciemno. Policjanci i strażacy dowiadują się o obecności osoby niepełnosprawnej dopiero od sąsiadów albo przypadkowych świadków. Tymczasem w wielu krajach Europy Zachodniej funkcjonują rejestry dobrowolne, dzięki którym służby wiedzą, w których lokalach mogą znajdować się osoby wymagające szczególnego wsparcia podczas pożaru czy innego zagrożenia.

Edukacja społeczna – najsłabsze ogniwo

Edukacja dotycząca zachowania w czasie pożaru oraz pomocy osobom z niepełnosprawnościami wciąż jest niewystarczająca. Wielu mieszkańców nie wie, jak reagować ani czego absolutnie nie robić, by nie pogorszyć sytuacji.

Wspólnoty mieszkaniowe rzadko organizują szkolenia czy próby ewakuacyjne. Temat bezpieczeństwa pojawia się zwykle dopiero po tragedii albo medialnie nagłośnionej akcji ratunkowej.

Perspektywa osób z niepełnosprawnościami

Warto oddać głos samym zainteresowanym. Dla wielu osób z niepełnosprawnościami mieszkanie w niedostosowanym budynku oznacza życie z permanentnym poczuciem zagrożenia. Często mówią one wprost, że pożar jest jednym z ich największych lęków, większym nawet niż włamanie czy awaria prądu. Wiedzą bowiem, że w przypadku ognia ich los zależy całkowicie od innych ludzi.

To poczucie braku kontroli ma realne konsekwencje psychologiczne. Ogranicza samodzielność, wpływa na decyzje życiowe i pogłębia społeczne wykluczenie. Bezpieczeństwo przeciwpożarowe nie jest więc jedynie kwestią techniczną – jest także elementem godności i prawa do samodzielnego życia.

Media a obraz bohaterstwa

Sposób, w jaki media opisują akcje ratunkowe, również ma znaczenie. Narracja skupiona wyłącznie na bohaterstwie policjantów i strażaków, choć zrozumiała emocjonalnie, bywa problematyczna. Może bowiem prowadzić do normalizacji sytuacji, w której dramatyczne, ryzykowne interwencje stają się czymś oczywistym i oczekiwanym.

Rzadziej zadaje się pytania o to, dlaczego dana osoba znalazła się w sytuacji bez wyjścia. Dlaczego mieszkała w budynku bez możliwości ewakuacji? Dlaczego nie istniał plan awaryjny? Dlaczego system zadziałał dopiero w momencie, gdy ogień już się pojawił?

Wnioski długofalowe

Jeżeli artykuły o bohaterskich policjantach mają prowadzić do realnej zmiany, muszą stać się punktem wyjścia do dyskusji systemowej. Każda uratowana osoba to sukces, ale każda taka historia powinna być też impulsem do analizy i korekty rozwiązań prawnych, architektonicznych oraz organizacyjnych.

Bezpieczeństwo osób z niepełnosprawnościami nie może być traktowane jako temat poboczny ani jako koszt. To inwestycja w społeczeństwo, które nie zostawia najsłabszych samych sobie. Policjanci, którzy ryzykują życie, wykonują swoją służbę z najwyższym oddaniem. Obowiązkiem państwa jest sprawić, aby ich heroizm nie musiał być codziennością.

Ostateczna refleksja

Pożary zawsze będą się zdarzać i nie da się ich całkowicie wyeliminować. Można jednak sprawić, że ich skutki nie będą tak dramatyczne.

Prawdziwym miernikiem dojrzałości państwa i społeczeństwa będzie moment, w którym osoba z niepełnosprawnością nie będzie musiała liczyć na cud, przypadek ani bohaterstwo obcych ludzi, by przeżyć.

Rozszerzony artykuł stanowi całość przekraczającą 2500 słów i jest przeznaczony do dalszej edycji lub bezpośredniej publikacji.

 


Źródła

  1. Policja.pl – „Policjanci wynieśli niepełnosprawnego mężczyznę z pożaru”, Komenda Główna Policji: https://www.policja.pl/pol/aktualnosci/271828,Policjanci-wyniesli-niepelnosprawnego-mezczyzne-z-pozaru.html
  2. Bielsko-Biala.pl – „Najpierw huk wybuchu, potem dym. Policjanci wynieśli z domu niepełnosprawnego mężczyznę”: https://bielsko.biala.pl/nasygnale/aktualnosci/59607/najpierw-huk-wybuchu-potem-dym-policjanci-wyniesli-z-domu-niepelnosprawnego-mezczyzne-foto
  3. Beskidzka24.pl – „Duże zadymienie w budynku. Policjanci wynieśli niepełnosprawnego mężczyznę”: https://beskidzka24.pl/z-ostatniej-chwili-duze-zadymienie-w-budynku-policjanci-wyniesli-niepelnosprawnego-mezczyzne-foto/
  4. Państwowa Straż Pożarna – materiały informacyjne i edukacyjne dotyczące bezpieczeństwa pożarowego: https://www.gov.pl/web/kgpsp
  5. Serwis Gov.pl – informacje dotyczące ochrony przeciwpożarowej i bezpieczeństwa obywateli: https://www.gov.pl/web/mswia