
Jeszcze kilka lat temu samotność kojarzyła się głównie z brakiem ludzi wokół siebie. Dziś ten problem wygląda inaczej i często jest trudniejszy do uchwycenia.
Można mieć telefon pełen powiadomień, prowadzić rozmowy na komunikatorach, przeglądać media społecznościowe, komentować posty, reagować na relacje i sprawiać wrażenie osoby stale obecnej w życiu innych, a mimo to czuć coraz większą pustkę. To właśnie cyfrowa samotność – stan, w którym kontakt online daje pozór bliskości, ale nie zaspokaja prawdziwej potrzeby bycia z drugim człowiekiem.
To zjawisko bywa bardziej dotkliwe niż samotność w tradycyjnym rozumieniu. W klasycznej samotności człowiek zazwyczaj wie, że czegoś mu brakuje. Wie, że nie ma z kim porozmawiać, że nie ma obok siebie bliskiej osoby, że brakuje mu więzi.
W cyfrowej samotności sytuacja jest bardziej podstępna. Kontakt formalnie istnieje. Ktoś napisał wiadomość. Ktoś zostawił serduszko. Ktoś obejrzał relację. Ktoś odpowiedział na komentarz. Z zewnątrz wszystko wygląda tak, jakby relacje były obecne.
Tyle że pod warstwą aktywności, rozmów i powiadomień może kryć się poczucie głębokiego osamotnienia.
Właśnie dlatego temat cyfrowej samotności staje się dziś tak ważny. Nie dotyczy wyłącznie młodych ludzi ani wyłącznie osób szczególnie intensywnie korzystających z internetu. Dotyczy coraz większej części społeczeństwa, bo granica między życiem online i offline zaciera się z roku na rok.
Dla wielu osób kontakt cyfrowy jest dziś codziennością, podstawowym narzędziem komunikacji, źródłem informacji, rozrywki, a czasem także jedyną dostępną przestrzenią spotkania z innymi. Nie ma w tym nic złego, dopóki technologia pomaga budować więzi. Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast więzi pojawia się tylko ich namiastka.
Nowe ujęcie starego problemu
Samotność nie jest zjawiskiem nowym. Od dawna wiadomo, że ma wpływ na zdrowie psychiczne, kondycję emocjonalną, poczucie bezpieczeństwa i jakość życia. Nowe jest jednak to, jak dziś się przejawia.
W epoce cyfrowej samotność nie musi oznaczać ciszy ani pustego mieszkania. Może mieć dźwięk przychodzących wiadomości, migających powiadomień, transmisji na żywo, krótkich komentarzy i niekończącego się przewijania ekranu.
To zmienia sposób, w jaki ludzie rozumieją własne emocje. Kiedyś łatwiej było zauważyć brak kontaktu. Dziś można mieć wrażenie, że kontakt istnieje, więc problemu nie ma.
A jednak coraz więcej badań pokazuje, że sama obecność online nie gwarantuje poczucia bliskości. Liczy się jakość relacji, ich głębokość, wzajemność, poczucie bycia wysłuchanym oraz to, czy kontakt internetowy wspiera relacje w świecie rzeczywistym, czy raczej je zastępuje.
Badanie opublikowane w 2025 roku i opisane w bazie PubMed pokazało, że zależność między mediami społecznościowymi a samotnością nie jest prostym równaniem typu „więcej internetu = więcej samotności”. Znaczenie ma to, z jakich aplikacji korzystamy, jakie doświadczenia mamy online i czy sposób używania technologii ma charakter wspierający, czy raczej kompulsywny.
W badaniu większa samotność była powiązana między innymi z korzystaniem z niektórych typów platform, a także z doświadczeniem krzywdy online i problematycznym używaniem technologii. Jednocześnie nie każda forma komunikacji internetowej wiązała się z pogorszeniem samopoczucia.
To bardzo ważne, bo pokazuje, że problem nie leży wyłącznie w samym internecie, ale w tym, w jaki sposób jest on używany.
Social media a realne relacje
Media społecznościowe miały zbliżać ludzi. W wielu sytuacjach faktycznie to robią. Pomagają utrzymać kontakt z rodziną, znajomymi, osobami mieszkającymi daleko, dawnymi przyjaciółmi czy ludźmi o podobnych doświadczeniach.
Ułatwiają szybkie napisanie wiadomości, przesłanie zdjęcia, umówienie rozmowy, znalezienie grupy wsparcia lub społeczności wokół wspólnego problemu. Dają też możliwość zabrania głosu osobom, które wcześniej były mniej widoczne w przestrzeni publicznej.
Jednocześnie media społecznościowe od dawna budzą pytania o to, czy naprawdę wzmacniają relacje, czy raczej produkują tylko wrażenie kontaktu. W praktyce oba mechanizmy mogą działać równocześnie.
Jedna osoba używa komunikatorów, by być bliżej ludzi i rzeczywiście czuje wsparcie. Inna spędza wiele godzin na obserwowaniu cudzych zdjęć, sukcesów i codzienności, a po zamknięciu aplikacji czuje jeszcze większy brak.
W 2025 roku King’s College London opisywał wyniki badania pokazującego, że związki między mediami społecznościowymi a samotnością zależą od rodzaju aplikacji. To istotna obserwacja, bo obala popularne uproszczenie, według którego wszystkie platformy działają tak samo.
Narzędzia nastawione bardziej na bezpośredni kontakt z bliskimi mogą wpływać inaczej niż platformy oparte głównie na porównywaniu się z innymi, wystawianiu własnego życia na widok publiczny, szukaniu walidacji albo przypadkowym konsumowaniu ogromnych ilości treści.
Różnica między kontaktem a więzią polega przede wszystkim na głębokości kontaktu. W relacji bezpośredniej znaczenie ma ton głosu, obecność, mimika, spontaniczność, wspólne milczenie, pamięć o szczegółach, troska okazywana czynem i poczucie bezpieczeństwa.
W przestrzeni cyfrowej wiele z tych elementów zostaje spłyconych albo całkowicie znika. Zostaje tekst, emoji, reakcja, czasem krótki filmik albo zdjęcie. To może być pomocne, ale nie zawsze wystarcza.
Prawdziwe relacje wymagają czasu, uwagi i wzajemności. Tymczasem media społecznościowe działają często według logiki szybkości, skrótu i powierzchowności. Łatwo w nich o kontakt częsty, ale płytki.
Łatwo też o poczucie bycia otoczonym ludźmi, które rozpada się w chwili kryzysu, gdy okazuje się, że nie ma do kogo zadzwonić, z kim wyjść, komu się naprawdę zwierzyć.
Iluzja kontaktu
Jednym z najmocniejszych elementów cyfrowej samotności jest iluzja kontaktu. To sytuacja, w której człowiek uczestniczy w ogromnej liczbie drobnych interakcji, ale nie doświadcza z nich prawdziwej więzi.
Może pisać z wieloma osobami, czytać setki wpisów, codziennie otrzymywać powiadomienia i jednocześnie czuć, że nikt go naprawdę nie zna.
Ta iluzja jest szczególnie niebezpieczna, bo utrudnia rozpoznanie problemu. Jeżeli ktoś od dawna nie miał żadnej rozmowy, łatwo zobaczy, że jest samotny. Jeśli jednak ktoś codziennie kontaktuje się z ludźmi przez ekran, może sam przed sobą bagatelizować własne poczucie pustki.
Może myśleć, że przesadza, że powinien być wdzięczny za to, co ma, że przecież inni odzywają się regularnie. A jednak potrzeba bliskości nie jest zaspokajana samą liczbą interakcji.
Właśnie dlatego cyfrowa samotność może być psychicznie bardziej obciążająca niż zwykłe osamotnienie. Nie daje jasnego sygnału alarmowego. Człowiek nie zawsze rozumie, skąd bierze się napięcie, smutek, drażliwość albo poczucie odłączenia od świata.
Czasem przez długi czas funkcjonuje w przekonaniu, że jest w relacjach, choć w rzeczywistości doświadcza tylko ich cienkiej, cyfrowej wersji.
Teksty analizujące zjawisko iluzji połączenia zwracają uwagę na to, że wiele mechanizmów platform internetowych zostało zaprojektowanych tak, by podtrzymywać aktywność użytkownika, a niekoniecznie wzmacniać jego dobrostan.
Człowiek wraca więc po kolejne bodźce, kolejne reakcje, kolejne powiadomienia, licząc na ulgę albo poczucie bliskości. W praktyce często dostaje krótki impuls, który szybko mija, pozostawiając jeszcze większy niedosyt.
Bierne korzystanie z sieci i jego skutki
Bardzo ważne jest rozróżnienie między aktywnym a biernym korzystaniem z mediów społecznościowych. Aktywne korzystanie to rozmowy, wymiana wiadomości, udział w grupach, szukanie wsparcia, budowanie wspólnoty, tworzenie treści, dzielenie się doświadczeniem i utrzymywanie kontaktu z konkretnymi osobami.
Bierne korzystanie polega głównie na przeglądaniu, obserwowaniu, porównywaniu się i konsumowaniu treści bez realnej wymiany.
Badanie Bournemouth University z 2023 roku wskazywało, że właśnie bierne korzystanie z mediów społecznościowych wiąże się z wyższym poziomem samotności i większym nasileniem psychicznego dystresu. To bardzo ważny trop.
Samo siedzenie w sieci nie musi szkodzić w ten sam sposób każdemu, ale wielogodzinne przewijanie życia innych osób może pogłębiać poczucie, że wszyscy gdzieś są, wszyscy coś przeżywają, wszyscy mają relacje, sukcesy i codzienność, do której my nie mamy dostępu.
Taki mechanizm może uruchamiać porównania społeczne. Ktoś widzi zdjęcia ze spotkań, wyjazdów, rodzinnych uroczystości, sukcesów zawodowych czy momentów bliskości i zaczyna odbierać własne życie jako gorsze, uboższe, mniej znaczące.
Nie musi to być nawet świadoma myśl. Czasem wystarczy ogólne wrażenie, że jest się poza obiegiem, poza wspólnotą, poza prawdziwym życiem, które toczy się gdzieś indziej.
W dodatku treści publikowane online są zwykle starannie wyselekcjonowane. Pokazują fragmenty rzeczywistości, a nie jej pełny obraz. Mimo to łatwo o zapomnienie, że widzimy tylko wycinek.
Człowiek porównuje swoją codzienność w całości do cudzych najlepszych momentów i przegrywa to porównanie niemal automatycznie. To jeden z powodów, dla których bierny kontakt z mediami społecznościowymi tak często nie koi samotności, lecz ją pogłębia.
Błędne koło samotności online
Samotność może prowadzić do częstszego korzystania z internetu, a intensywne korzystanie z internetu może wzmacniać samotność. To błędne koło jest jednym z najciekawszych i najtrudniejszych elementów całego zjawiska.
Człowiek sięga po telefon, bo chce poczuć się mniej samotny. Otwiera aplikację, licząc na kontakt, rozproszenie, ulgę, obecność innych. Przez chwilę czuje zajęcie, bodziec, może nawet krótkie pobudzenie emocjonalne.
Ale po czasie często zostaje z tym samym brakiem, tylko bardziej zmęczony i bardziej odcięty od realnego świata.
W 2025 roku Baylor University opisywał badania sugerujące, że zarówno aktywne, jak i bierne korzystanie z mediów społecznościowych może wiązać się ze wzrostem samotności, choć mechanizmy mogą być różne. To ważne, bo pokazuje, że nawet aktywność online nie zawsze jest równoznaczna z budowaniem więzi.
Dużo zależy od jakości tych interakcji, celu ich podejmowania i tego, czy są one osadzone w czymś trwalszym niż chwilowa wymiana.
Jeżeli internet staje się głównym sposobem regulowania emocji, zagłuszania pustki lub unikania realnego kontaktu, łatwo o uzależniający rytm. Osoba samotna coraz częściej wraca do telefonu.
Im częściej wraca, tym mniej energii ma na relacje poza ekranem. Im mniej relacji poza ekranem, tym bardziej potrzebuje cyfrowych bodźców. I tak spirala się nakręca.
Osoby z niepełnosprawnościami a ryzyko utknięcia online
W przypadku osób z niepełnosprawnościami cyfrowa samotność ma szczególnie złożony charakter. Technologia bywa dla nich ogromnym wsparciem i często realnie zwiększa samodzielność.
Daje możliwość załatwienia spraw bez wychodzenia z domu, utrzymania kontaktu z innymi, udziału w grupach, znalezienia informacji, korzystania z edukacji zdalnej, pracy online czy rozrywki dostępnej bez barier architektonicznych. Dla wielu osób internet nie jest dodatkiem, lecz podstawowym narzędziem funkcjonowania.
Właśnie dlatego nie da się mówić o tym zjawisku w prosty sposób. Internet może być przestrzenią wolności, sprawczości i włączenia społecznego. Może też być jedynym miejscem kontaktu wtedy, gdy świat offline okazuje się za mało dostępny.
I tu pojawia się zasadniczy problem. Jeżeli człowiek częściej niż inni musi polegać na relacjach cyfrowych, bo ograniczają go bariery transportowe, architektoniczne, finansowe, zdrowotne albo społeczne, to łatwiej może dojść do utknięcia online.
Nie chodzi o to, że osoby z niepełnosprawnościami korzystają z internetu za dużo. Chodzi o to, że często mają mniej realnych alternatyw.
Jeśli wyjście z domu jest trudne, spontaniczne spotkania są rzadkie, udział w wydarzeniach wymaga ogromnej logistyki, a część przestrzeni publicznej nadal pozostaje niedostępna, to kontakt cyfrowy siłą rzeczy zaczyna przejmować większą część życia społecznego.
Badania dotyczące internetowych kontaktów społecznych osób z niepełnosprawnością intelektualną pokazywały, że relacje online mogą być dla nich ważne, wartościowe i wspierające. Jednocześnie wskazywano na bariery związane z dostępem, kompetencjami cyfrowymi, bezpieczeństwem oraz ograniczeniami technologicznymi.
To bardzo dobrze oddaje podwójny charakter internetu: z jednej strony otwiera drzwi, z drugiej może zamykać człowieka w przestrzeni, która tylko częściowo zastępuje realne uczestnictwo w życiu społecznym.
Podobny wniosek płynie z badań nad mobilnym internetem i dobrostanem psychicznym osób z niepełnosprawnościami. Technologie mobilne mogą wspierać funkcjonowanie i kontakt, ale ich wpływ nie jest jednakowy dla wszystkich.
Znaczenie mają warunki życia, rodzaj wsparcia, dostępność innych form uczestnictwa społecznego i to, czy internet jest narzędziem rozszerzającym świat, czy raczej substytutem świata niedostępnego.
Cyfrowe wykluczenie i samotność to często ten sam problem
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że cyfrowa samotność dotyczy osób stale obecnych w sieci, a wykluczenie cyfrowe tych, którzy mają za mały dostęp do internetu. W praktyce te dwa zjawiska często się łączą.
Ktoś może formalnie mieć smartfon i konto w mediach społecznościowych, ale nie mieć dobrego sprzętu, stabilnego łącza, wsparcia technicznego, umiejętności cyfrowych albo dostępu do narzędzi naprawdę ułatwiających kontakt i uczestnictwo. Może też korzystać z internetu w sposób ograniczony do kilku platform, które nie dają poczucia sprawczości ani bezpieczeństwa.
Analizy dotyczące różnic w dostępie do internetu między osobami z niepełnosprawnościami i bez niepełnosprawności pokazują, że mimo postępu nierówności nadal są realne. Dotyczą nie tylko samego połączenia z siecią, lecz także jakości tego połączenia, rodzaju urządzeń, kosztów, dostępności serwisów i możliwości korzystania z nich bez przeszkód.
To ważne, bo samotność cyfrowa nie wynika wyłącznie z nadmiaru kontaktów pozornych. Czasem wynika też z ograniczonego dostępu do takich form komunikacji, które byłyby naprawdę wspierające.
Jeśli ktoś ma internet, ale nie może wygodnie korzystać z wideorozmów, nie ma odpowiednio dostępnych aplikacji, nie potrafi bezpiecznie poruszać się po sieci albo boi się nadużyć, to nawet będąc online może nadal pozostawać poza pełnym uczestnictwem społecznym.
Wtedy technologia nie łączy skutecznie, tylko tworzy kolejny obszar nierówności.
Pandemia przyspieszyła proces, który nie zniknął
Okres pandemii pokazał, jak bardzo technologie cyfrowe są potrzebne w utrzymywaniu kontaktu, edukacji, pracy i wsparcia psychicznego. Dla wielu osób internet był wtedy jedynym sposobem spotkania z rodziną, przyjaciółmi, terapeutą czy grupą wsparcia.
Jednocześnie pandemia mocno przyspieszyła przenoszenie relacji do świata online i utrwaliła pewne nawyki, które zostały z nami na dłużej.
Badania dotyczące wpływu technologii cyfrowej na zdrowie psychiczne w czasie pandemii pokazywały, że internet pełnił rolę zarówno ochronną, jak i ryzykowną. Mógł łagodzić izolację, ale mógł też nasilać przeciążenie informacyjne, lęk, kompulsywne korzystanie z sieci i poczucie odłączenia od rzeczywistości.
To napięcie nie zniknęło wraz z końcem najbardziej restrykcyjnych okresów. Po prostu zostało wpisane w codzienność.
Dziś wiele osób przywykło do tego, że kontakt cyfrowy zastępuje część relacji bezpośrednich. W części sytuacji to wygodne i sensowne. Problem pojawia się wtedy, gdy z wygodnego rozwiązania robi się domyślny model relacji.
Wtedy łatwo zacząć funkcjonować w stanie ciągłego połączenia technicznego przy jednoczesnym emocjonalnym oddaleniu.
Dlaczego cyfrowa samotność bywa mocniejsza niż zwykła samotność
Cyfrowa samotność jest często mocniejsza niż zwykła samotność, ponieważ łączy w sobie brak więzi z nadmiarem bodźców. Człowiek nie siedzi w ciszy, nie doświadcza pustki w prosty i czytelny sposób.
Przeciwnie – jest stale czymś zajęty, bombardowany treściami, reakcjami i informacjami. To utrudnia zatrzymanie się i nazwanie własnego stanu. Zamiast wyraźnego sygnału „brakuje mi relacji” pojawia się rozproszenie, zmęczenie, drażliwość, napięcie albo dziwne wrażenie bycia obok życia.
Drugi powód jest jeszcze trudniejszy. Cyfrowa samotność często wiąże się z poczuciem, że problemu nie powinno być. Skoro ktoś ma kontakt z ludźmi, to dlaczego czuje się sam? Skoro ktoś dostaje wiadomości, uczestniczy w grupach, ogląda innych i czasem sam jest oglądany, to skąd ten brak?
To może prowadzić do wstydu, niezrozumienia siebie i tłumienia własnych potrzeb.
Trzeci element to ciągłe porównanie. W samotności tradycyjnej człowiek doświadcza braku. W samotności cyfrowej doświadcza braku, patrząc jednocześnie na starannie wybrane obrazy cudzej bliskości.
To potrafi boleć podwójnie. Nie tylko dlatego, że czegoś nie ma, ale także dlatego, że cały czas widać, jak wygląda to u innych.
Co naprawdę daje poczucie bliskości
W dyskusji o technologii łatwo popaść w skrajności. Albo demonizować internet, albo traktować go jako neutralne narzędzie, które nie ma wpływu na życie emocjonalne. Prawda leży gdzieś pomiędzy.
Internet może wspierać relacje, ale nie zastąpi wszystkiego. Poczucie bliskości rodzi się zwykle tam, gdzie jest wzajemność, zaufanie, uważność, czas, autentyczność i gotowość do bycia przy drugiej osobie nie tylko wtedy, gdy jest to łatwe i wygodne.
Dla jednych ludzi takim wsparciem będzie rozmowa telefoniczna z kimś bliskim. Dla innych wideorozmowa, grupa wsparcia, kontakt z osobami o podobnych doświadczeniach, udział w społeczności internetowej, która daje realne zrozumienie.
Problemem nie jest sam kontakt zdalny. Problemem jest kontakt, który nie przeradza się w relację, nie daje poczucia bezpieczeństwa i nie odpowiada na prawdziwą potrzebę bycia z kimś.
Dlatego tak ważne jest odróżnienie kontaktu od więzi. Można mieć bardzo dużo kontaktów i bardzo mało więzi. Można też mieć niewiele kontaktów, ale głębokie, wspierające relacje.
W świecie cyfrowym ta różnica często się zaciera, bo liczba interakcji bywa mylona z jakością relacji.
Nie wystarczy powiedzieć: odłóż telefon
Najprostsze rady bywają najmniej trafne. W przypadku cyfrowej samotności nie wystarczy powiedzieć komuś, żeby mniej korzystał z internetu. Taka rada może pomijać sedno sprawy.
Trzeba najpierw zrozumieć, co dokładnie internet zastępuje. Czy zastępuje niedostępny świat? Czy zastępuje relacje, których brakuje? Czy jest ucieczką od pustki, lęku, bólu, ograniczeń i wykluczenia? Czy może jest jedynym miejscem, gdzie ktoś w ogóle doświadcza jakiejkolwiek odpowiedzi od innych?
Jeżeli ktoś funkcjonuje w świecie pełnym barier, ma ograniczone możliwości spotkań, rzadko wychodzi z domu, mieszka samotnie albo ma za sobą doświadczenia odrzucenia, to sieć może być dla niego nie luksusem, lecz podstawą kontaktu.
Wtedy proste odcięcie technologii niczego nie naprawi. Potrzebne są raczej rozwiązania, które wzmacniają prawdziwe relacje, dostępność życia społecznego, bezpieczne formy wsparcia i sensowną obecność w przestrzeni cyfrowej.
Po czym poznać, że dopada cię cyfrowa samotność?
Nie zawsze widać to od razu. Czasem człowiek długo myśli, że po prostu jest zmęczony, przebodźcowany albo chwilowo w gorszym nastroju.
W praktyce sygnały bywają dość charakterystyczne:
- masz dużo interakcji online, ale brakuje ci osoby, do której naprawdę możesz zadzwonić w kryzysie,
- po zamknięciu aplikacji czujesz pustkę, napięcie albo rozdrażnienie,
- coraz częściej obserwujesz innych, zamiast realnie z nimi rozmawiać,
- masz poczucie, że inni „naprawdę żyją”, a ty głównie patrzysz,
- odczuwasz lęk, opór albo zniechęcenie przed spotkaniami na żywo,
- sięgasz po telefon nie z potrzeby kontaktu, ale po to, by zagłuszyć samotność.
Potrzeba nowych pytań
Cyfrowa samotność pokazuje, że w XXI wieku nie wystarczy już pytać, czy ktoś ma dostęp do internetu. Trzeba pytać również, jaki to jest dostęp, do czego prowadzi i co faktycznie daje.
Czy wspiera relacje, czy tylko je udaje? Czy daje sprawczość, czy raczej przywiązuje człowieka do ekranu? Czy łączy z innymi, czy zostawia w tłumie bodźców bez poczucia bycia naprawdę zauważonym?
Trzeba też przestać myśleć o samotności wyłącznie jako o braku ludzi wokół. Współczesna samotność często dzieje się pośród ciągłego szumu komunikacyjnego.
Dzieje się wtedy, gdy człowiek ma wiele interakcji, ale mało obecności. Gdy jest widziany, ale nie czuje się dostrzeżony. Gdy pozostaje w kontakcie, ale nie doświadcza więzi.
To szczególnie ważne tam, gdzie świat offline nie jest w pełni dostępny, przyjazny i otwarty. W takich warunkach cyfrowa samotność nie jest tylko problemem psychicznym czy obyczajowym.
Staje się także problemem społecznym, związanym z dostępnością, wykluczeniem, projektowaniem technologii i jakością relacji międzyludzkich.
Samotność w epoce połączenia
Żyjemy w czasach, w których połączenie techniczne jest łatwiejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Można napisać do kogoś w kilka sekund, dołączyć do grupy, obserwować życie innych ludzi z całego świata, rozmawiać z wieloma osobami naraz.
A jednak właśnie w tej epoce coraz wyraźniej widać, że połączenie nie jest tym samym co bliskość.
Cyfrowa samotność nie oznacza braku internetu. Oznacza sytuację, w której internet nie wypełnia tego, czego człowiek naprawdę potrzebuje.
Można być stale online i jednocześnie bardzo daleko od innych. Można być obecnym w sieci, ale nieobecnym w relacjach. Można mieć kontakt i nadal być samemu.
To nowe ujęcie starego problemu, ale nie wolno go lekceważyć. Bo im bardziej świat przyzwyczaja się do pozorów kontaktu, tym łatwiej przeoczyć prawdziwe ludzkie potrzeby.
A potrzeba bliskości, zrozumienia, bezpieczeństwa i realnej więzi nie zniknęła. Zmieniło się tylko to, jak często próbujemy ją zaspokoić czymś, co tylko przypomina relację.
Źródła
- Badanie kohortowe o samotności i mediach społecznościowych u młodych dorosłych – analiza pokazująca, że znaczenie ma nie tylko czas online, ale też rodzaj aplikacji i doświadczenia w sieci.
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/40350583/ - Omówienie wyników przez King’s College London – opis badań wskazujących, że związek między samotnością a social mediami zależy od konkretnej aplikacji.
https://www.kcl.ac.uk/news/social-media-and-loneliness - Baylor University o „podwójnym ostrzu” social mediów – materiał pokazujący, że zarówno aktywne, jak i bierne korzystanie z mediów społecznościowych może wiązać się ze wzrostem samotności.
https://news.web.baylor.edu/news/story/2025/social-medias-double-edged-sword-study-links-both-active-and-passive-use-rising - Badanie Bournemouth University o biernym korzystaniu z social mediów – wyniki łączące bierne przeglądanie treści z większą samotnością i dystresem psychicznym.
https://www.bournemouth.ac.uk/news/2023-06-30/passive-social-media-use-linked-higher-levels-loneliness-psychological-distress - Opracowanie o samotności w epoce cyfrowej – szersze spojrzenie na to, jak technologia zmienia rozumienie samotności i relacji.
https://digscholarship.unco.edu/cgi/viewcontent.cgi?article=1126&context=honors - Przegląd dotyczący problematycznego używania internetu u młodzieży – tekst pokazujący, że kompulsywne korzystanie z sieci staje się rosnącym problemem zdrowotnym.
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC11363883/ - Wpływ technologii cyfrowej na zdrowie psychiczne w czasie pandemii COVID-19 – analiza pokazująca zarówno ochronny, jak i ryzykowny wymiar kontaktu online.
https://www.frontiersin.org/journals/digital-health/articles/10.3389/fdgth.2021.733151/full - Badanie o samotności cyfrowych nomadów i używaniu social mediów – przykład, że mobilny i pozornie „społeczny” styl życia nie musi chronić przed samotnością.
https://journals.sagepub.com/doi/abs/10.1177/01634437241290087 - Analiza zjawiska „iluzji połączenia” – tekst opisujący, jak internet może tworzyć poczucie kontaktu bez realnej więzi.
https://st.network/analysis/top/the-illusion-of-connection.html - Tekst o projektowaniu interakcji online wpływających na zdrowie psychiczne – materiał pokazujący, jak mechanizmy platform mogą wzmacniać iluzję kontaktu.
https://blog.circlo.com/the-illusion-of-connection-9-design-interactions-affecting-mental-health-online/ - Badanie o niepełnosprawności, mobilnym internecie i dobrostanie psychicznym – pokazuje, że wpływ technologii na samopoczucie zależy od szerszego kontekstu życia i ograniczeń.
https://www.jmir.org/2022/4/e37127/ - Analiza dostępu do internetu osób z niepełnosprawnościami i bez niepełnosprawności – tekst o utrzymujących się nierównościach w jakości i możliwościach korzystania z sieci.
https://arxiv.org/pdf/2410.04825.pdf - Badanie o internetowych kontaktach społecznych osób z niepełnosprawnością intelektualną – pokazuje, że internet może dawać relacje i wsparcie, ale też ujawnia bariery i ograniczenia.
https://pureadmin.qub.ac.uk/ws/portalfiles/portal/633902355/caton-et-al-2022-online-social-connections-and-internet-use-among-people-with-intellectual-disabilities.pdf - Meta-analiza o izolacji społecznej, wykluczeniu cyfrowym i zdrowiu psychicznym – pokazuje wspólny wpływ izolacji i ograniczonego dostępu cyfrowego na kondycję psychiczną.
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC12851645/
💜 Wesprzyj nas, jeśli możesz
Działamy już ponad 20 lat – tworzymy miejsce spotkań, rozmów i wsparcia dla wszystkich, którym bliska jest empatia i otwartość.
Portal jest całkowicie bezpłatny, a rozwija się dzięki osobom, które chcą pomóc nam dalej działać.
☕ buycoffee.to/ipon • 💙 patronite.pl/ipon • 🤝 siepomaga.pl/ipon
Dziękujemy za każdą kawkę i dobre słowo. Razem możemy więcej. 💫
